WebWro
15/11/2020
Samotność i Autentyczność
Każdy z Nas zna doskonale ból samotności - ta wszechogarniająca pustka, która pojawia się znienacka, na którą jedynym lekarstwem wydaje się być drugi człowiek.
Ten ból, który tak dotkliwie czujemy, kiedy jesteśmy sami, można zrozumieć, wyleczyć i żyć wolne, bardziej szczęśliwe życie. Jak tego dokonać?
Przede wszystkim ten ból - samotność - trzeba zrozumieć. Skąd się bierze?
Nikt z nas nie chce być sam - samotny, porzucony, nieprzynależący. Jak to możliwe, że będąc samotnym, czujemy brak drugiego człowieka? Brak komunikacji? Brak przynależności?
Jako dzieci, bycie częścią grupy/rodziny jest podstawowym sposobem na zaspokojenie potrzeb, przede wszystkim przetrwania - jesteśmy w pełni zależni od grupy/rodziny, a jej los jest naszym losem. Ten wzorzec później powtarzamy w życiu dorosłym, będąc częścią społeczeństwa, kultury, przestrzegając praw, zwyczajów, nakazów, tradycji. Robimy to, aby poczuć się częścią grupy.
Płyną z tego korzyści - im wydajemy się bardziej podobni, im bardziej zbieżne wartości, tym bardziej spójna grupa (a przynajmniej tak wygląda). Możemy identyfikować się jako: matka, p***k, businesswoman, listonosz, introwertyk, feministka - potrafi nas określić praca, funkcja w społeczeństwie, rodzinie, prawie cokolwiek. Lubimy sobie przypominać o naszych funkcjach - często w rodzinie zatracane są imiona, a przyjmowane role: mama, tata, dziadek, babcia. Czy Twoi rodzice zwracają się przy Tobie, do siebie po imieniu, czy używają roli?
Poprzez komunikowanie ról (szefie, mamo, dziadku), utwierdzamy się w nich, zaczynamy się z nimi utożsamiać. Każdy z nas ma imię/imiona, nazwisko - często ich bronimy, kiedy ktoś wyraża się o nich nieprzychylnie,
a przecież to tylko numer seryjny w społeczeństwie, służący do identyfikacji konkretnej jednostki, nie mający wiele wspólnego z tym, kim jesteś naprawdę. Nie jesteś swoim imieniem, nie jesteś swoim nazwiskiem - zostały Ci nadane, przydzielone. Są bardzo użyteczne, natomiast wszelkie role powodują pewien problem - jeśli jesteś całe życie w różnych rolach, nie znasz siebie. Jak możesz znać siebie, jeśli nie pozwoliłeś sobie nigdy sobą być? Nigdy nie poznałeś tego bezimiennego "ja", bez żadnej roli, zasad, powinności. Kim zatem jesteś? Skąd masz wiedzieć kim jesteś?
Zanim odpowiem na te pytania, jeszcze słów kilka o mechanizmie uzależniania się od ludzi. Samotność - ta tęsknota, tak naprawdę za prawdziwym sobą - może być łatwo zasłonięta przez przyjęcie roli - i inni ludzie zupełnie nieświadomie, komunikują nam naszą rolę - choćby niewinnie zwracając się po imieniu. Często gram rolę Michała Seweryna Ksiądzyny - jest to ciekawa rola, natomiast czasami ją zdejmuję i pozwalam prawdziwemu "ja" pooddychać. To bardzo zdrowe.
Ta nieznajomość siebie, tęsknota za prawdziwym, nieskrępowanym "ja" - to jest właśnie samotność: bolesna, nieprzyjemna, nie do zniesienia. Identyfikacja z rolą jest jednocześnie uśmierzeniem tego bólu - bo na chwilę wydaje Ci się znów, że wiesz kim jesteś, nawet jeśli to nie prawda. Zaczynasz "zażywać" identyfikację z różnymi rolami, aby uśmierzyć ból - tylko jak z każdą używką, z czasem wymagana dawka będzie rosła, a przyczyna, jeśli się nią nie zająć, będzie powodowała coraz silniejszy ból. Prawdziwe "ja" cierpi i krzyczy w środku, jeśli nie może zaistnieć.
W końcu człowiek wariuje - nie wie dlaczego odczuwa tak ogromną pustkę, dlaczego jest nieszczęśliwy: przecież wszystko robi tak jak trzeba: według przykazań rodziców, kultury, społeczności. Przecież ma dobre życie.
Nie rozumie swojej sytuacji - swojego bólu, swojej tęsknoty - rozumie tylko, że jak jest z innymi, ból jest mniejszy - więc uzależnia się od towarzystwa innych - ktoś stale musi mu przypominać o jego rolach, inaczej czuje się źle i nie rozumie nawet dlaczego.
Beznadziejna sytuacja.
A jakie jest skuteczne lekarstwo na samotność?
Autentyczność - bycie sobą, prawdziwym, nieskrępowanym "ja". Tym w środku, bez imienia, roli, jeśli chcesz pójść dalej, także bez ciała, a nawet bez umysłu. Czystym "ja". Kim jest to "ja"? Społeczeństwo boi się tego, takich ludzi. Są nieprzewidywalni, wolni, prawdziwi, dziwnie szczęśliwi, jacyś tacy niezagonieni, trudni w sterowaniu. A jednak potrzebni temu społeczeństwu.
Co zrobi człowiek pozbawiony praw i obowiązków? Czy zrobi coś niebezpiecznego? Możliwe. Czy zrobi coś nieodpowiedzialnego? Może. Czy zrobi coś głupiego? Na pewno ;) Ale zrobi też coś, co jest tak potrzebne, czego głód czujemy - zrobi coś autentycznego, prawdziwego, nieskrępowanego.
Niezdrowo jest całe życie uciekać przed samotnością, przed bólem. Każdy z Nas jako panaceum na samotność powinien właśnie w samotność wejść - taką głęboką, pobyć tylko i wyłącznie ze sobą, bez zasad, praw, społeczeństwa i poznać siebie - odpowiedź na pytanie: kim jestem, będzie się wtedy wyłaniała sama, spontanicznie, wypłynie sama, bez wysiłku.
Jakie mam impulsy? Jakie myśli? Co tak naprawdę lubię? Jak reaguję, kiedy mi wszystko wolno? Ta terapeutyczna samotność to zdaje się jedyna droga do autentyczności w dzisiejszym świecie, w którym zatraciliśmy się zupełnie w różnych rolach.
Dlaczego miałbyś byś biznesmenem albo panią dyrektor, kiedy możesz być "sobą"? Prawdziwym, szczęśliwym, jedynym w swoim rodzaju. To jest piękno, to jest szczęście, to jest siła - życie swojego życia, nie takiego, jakie nam narzucają. I możesz być też panią dyrektor i biznesmenem i będziesz lepiej grać te role, kiedy poznasz, że to tylko role, że jesteś czymś więcej, nabierzesz dystansu, przestaniesz się utożsamiać z tym, co nieprawdziwe.
Brzmi prosto, ale łatwe nie jest - mechanizmy kontroli są nieświadome, bardzo głęboko wryte w psychikę i nawet będąc samym, tak naprawdę podświadomie przestrzegamy tysiąca zasad, które nie wynikają z Nas - są rzeczy, które wypada i takie, których nie wypada, takie których wolno, a których nie wolno. I dobrze, niech będą - zasady między ludźmi bywają korzystne - w końcu sami te zasady ustalamy, przestrzegamy ich i wymagamy aby inni też to robili.
Natomiast jako lekarstwo na ten nadmiar zasad, ról, powinności - każdy z Nas powinien wyjechać czasami na pustynię, wykrzyczeć się, wypłakać, wynudzić, wyskakać, powydurniać, poprzeklinać i co jeszcze potrzebuje, po prostu pobyć ze sobą i wiedzieć, że wszystko może - zrobić wszystko to, czego mu nie wolno, a co chce zrobić, kiedy jest prawdziwym, niezablokowanym sobą, a przede wszystkim poczuć to – tę wolność, tę swobodę, brak ograniczeń. Może wtedy zostawić w samotni wszystko, co w społeczeństwie niemile widziane i wrócić czysty, zdrowy i przede wszystkim: Autentyczny.
Jeśli się z tym zgadzasz - udostępnij ten post
Dziękuję
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.
Kategoria
Skontaktuj się z ta organizacja
Strona Internetowa
Adres
Wroclaw
53-200