Zalecany program
08/12/2022
Czy dług USA spowoduje kolejną hossę na Bitcoinie?
Bez wątpienia słyszeliście o gigantycznym długu publicznym USA. Do tej pory urósł on do oszałamiającej kwoty 31,3 biliona dolarów. Teoretycznie oczywiście Ameryka może drukować nieograniczoną ilość dolarów, co mogłoby skłaniać do myślenia, że to nie jest problem. Rzeczywistość jest jednak inna. W tym artykule bardzo szczegółowo wyjaśniamy, jak rosnący dług, a w szczególności koszty odsetek, które Ameryka musi od niego zapłacić, stają się coraz większym problemem.
Dług w liczbach
Aby zrozumieć, dlaczego nawet Ameryka nie może ostatecznie poradzić sobie ze swoimi długami, musimy pokrótce przyjrzeć się liczbom. Tak więc, w chwili pisania tego tekstu, Stany Zjednoczone są zadłużone na 31,3 biliona dolarów. Z powodu strukturalnych deficytów budżetowych Ameryka dodaje obecnie do tej liczby około 1 biliona dolarów rocznie.
Od tego długu kraj płaci obecnie około 400 mld dolarów odsetek.
W tej chwili Stany Zjednoczone wciąż korzystają z historycznie niskich stóp procentowych, które obserwowaliśmy w ciągu ostatniej dekady. Z tego powodu płacą stosunkowo mało odsetek od długu w ujęciu procentowym.
Problem polega na tym, że te historycznie niskie stopy procentowe powodują obecnie niebotyczną inflację. Aby walczyć z nią walczyć, amerykański bank centralny w rekordowym tempie podnosi stopy. Obecnie wynoszą one już 4 procent. Oczekiwania są jednak takie, że ostatecznie Fed będzie musiał podnieść stopy do nawet 5-7 procent.
W miarę upływu czasu stwarza to problemy dla rządu USA. Coraz więcej starych długów staje się zapadalnych. Kraj musi je więc refinansować przy obecnym 4-procentowym oprocentowaniu.
Załóżmy, że Ameryka będzie musiała wkrótce płacić średnią stopę procentową w wysokości 3 procent od swojego długu – 31,3 miliarda dolarów. Wówczas będą płacić 939 miliardów dolarów rocznie w kosztach odsetek.
Dla porównania, obecnie kraj ten wydaje na wojsko 800 mld dolarów rocznie. To sprawiłoby, że wkrótce koszty odsetek byłyby wyższe niż roczny koszt utrzymania całej armii. Powoli, ale pewnie, koszty odsetek zaczynają wcinać się w budżety Amerykanów. i tu pojawia się problem.
Budżet pod mikroskopem
Rocznie Stany Zjednoczone uzyskują około 4,8 biliona dolarów przychodu, głównie dzięki podatkom. To jest budżet, z którym rząd USA musi sobie radzić.
Obecnie z tych 4,8 biliona wydaje około 3,7 biliona dolarów na opiekę medyczną, ubezpieczenia społeczne i tym podobne. Dodatkowo 800 miliardów idzie na amerykańskie wojsko.
Pozostaje więc 300 miliardów dolarów. Wcześniej zwróciliśmy uwagę, że obecnie kraj wydaje 400 mld dolarów rocznie na koszty odsetek. Ostatecznie skutkuje to deficytem w wysokości 100 mld dolarów.
Przychody 4,8 bln – 3,7 bln – 0,8 bln = 300 mld – 400 mld kosztów odsetek = deficyt 100 mld
Poniższy wykres z amerykańskiego Congressional Budget Office (CBO) dobrze podsumowuje ten problem. To co widzisz to całkowity roczny deficyt rządu USA. Fioletowa część to regularne wydatki (w tym opieka zdrowotna i wojsko), a niebieska to koszty odsetek.
źódło: Congressional Budget Office (CBO)
CBO przewiduje, że do 2051 roku całkowity deficyt rządowy wzrośnie do około 12 procent budżetu. Ważnym szczegółem jest to, że dla tej prognozy zakładają oni scenariusz, w którym nie ma recesji, kryzysów, wojen itd.
Jest to więc niezwykle optymistyczna prognoza, której wynik i tak będzie dramatyczny dla Stanów Zjednoczonych. Wszystko wskazuje, że Stany Zjednoczone znajdują się w tzw. negatywnej spirali zadłużenia.
USA cierpi na strukturalny deficyt budżetowy -> co powoduje większe zadłużenie -> co powoduje gorszy stosunek długu do dochodu -> aby zrekompensować to ryzyko, inwestorzy chcą wyższych stóp procentowych -> ta wyższa stopa procentowa zwiększa koszty odsetek i zwiększa deficyt rządowy -> co powoduje, że USA zaciągają więcej długu…
To tworzy niebezpieczne błędne koło, z którego nie wydać wyjścia dla USA. Jedyne co mogą zrobić, to starać się jak najdłużej odwlekać nieszczęście. Można to zrobić jedynie poprzez drukowanie coraz większej ilości pieniędzy i dalsze nadmuchiwanie góry długu… Ostateczną konsekwencją będzie wtedy coraz większa i wyższa inflacja.
Ucieczka do twardych aktywów
Nie możemy jednak pominąć faktu, że dolar amerykański jest obecnie światową walutą rezerwową. Oznacza to, że zdecydowana większość globalnego zadłużenia i handlu jest denominowana w dolarach. Wiele osób musi płacić rachunki w dolarach i to tworzy “naturalny” popyt na tą walutę.
W tym roku byliśmy już świadkami umacniania się USD. Wszystkie inne waluty fiat spadają w stosunku do greenbacka. Podobnie aktywa ryzykowne, takie jak Bitcoin i akcje.
Osobiście spodziewam się ostatniego odpływu do dolarów w ciągu najbliższych 6 miesięcy – połączonego z recesją. Potem jednak amerykański bank centralny musi obciąć stopy procentowe, by walczyć z recesją i nie dopuścić do całkowitego skoku kosztów odsetek w USA.
Dlatego też inflacja będzie głównym tematem lat 20. Z powodu tej dynamiki i przybliżonej pozycji zadłużenia, w jakiej znajdują się obecnie Stany Zjednoczone, warto rozważyć ochronę portfela w jak największym stopniu za pomocą aktywów, których rząd nie może dodrukować.
Gdy Rezerwa Federalna zostanie zmuszona do cięcia stóp procentowych, ucieczka do dolarów amerykańskich zmieni się w ucieczkę do twardych aktywów. W teorii jest to ostateczny scenariusz dla aktywów finansowych z naturalnym niedoborem bitcoina i fizycznego złota. Oba są więc ważną częścią każdego portfolio.
BeInCrypto Polska - Czy dług USA spowoduje kolejną hossę na Bitcoinie?
08/12/2022
Giełdowy Indeks Produkcji GIP60 wzrósł o 10,51% m/m do 848,93 pkt w listopadzie
Warszawa, 08.12.2022 (ISBnews) - Giełdowy Indeks Produkcji (GIP60) osiągnął 848,93 punkta na koniec listopada, co oznacza wzrost o 10,51% m/m i koryguje tegoroczny spadek do 25,1%, podała firma DSR. To najlepszy wynik indeksu w bieżącym roku.
Jak wskazano, powrót kapitału na rynki akcji został sprowokowany w listopadzie przez wiele czynników, z czego najistotniejszymi wydają się: pozytywne sygnały ograniczenia tempa wzrostu cen, kłopoty rynku kryptowalut oraz zapowiedzi złagodzenia polityki anty-covid w Chinach. Wzrostowi sprzyjał również okres optymalizacji portfeli inwestycyjnych przed końcem roku, który często wzbudza tzw. rajd Świętego Mikołaja na giełdach.
"Entuzjazm inwestorów wyjątkowo wyraźnie był widoczny na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych, szczególnie jeśli spojrzeć na indeks WIG20, który wzrósł o 13,02%. WIG20 można scharakteryzować krótko jako indeks najbardziej płynnych i rozpoznawalnych przez zagranicznych inwestorów spółek z polskiego parkietu, który jest pewnego rodzaju papierkiem lakmusowym nastawiania kapitału międzynarodowego względem naszego rynku. Skoro więc WIG20 był jednym z wyróżniających się indeksów, to może wreszcie 'zagranica zauważyła' niedowartościowanie naszego rodzimego rynku? Jeśli na horyzoncie nie pojawi się zagrożenie realizacji nowych ryzyk (szczególnie z grupy tych związanych z wojną za naszą wschodnią granicą), to powrót hossy na rynki akcji powinien być dla naszego rynku bardzo dobry" - powiedział analityk i współtwórca GIP z firmy DSR Maciej Zaręba, cytowany w komunikacie.
Poza indeksem tzw. blue chipów rosły również indeksy zawierające mniejsze spółki - MWIG40 wzrósł o 7,45%, natomiast indeks SWIG80 o 7,05%. W minionym miesiącu wzrosły również niemal wszystkie indeksy branżowe - najwięcej, bo aż o 24,78% wzrósł indeks WIG-GÓRNICTWO, ale niewiele gorzej rosnący o 21,87% WIG-MOTO. Jedynym indeksem branżowym, który w listopadzie znalazł się pod kreską był WIG-LEKI, który spadł o 0,31%, ale w tym przypadku należy wziąć pod uwagę efekt wysokiej bazy, czyli faktu, że w tej grupie znajduje się wiele spółek, których wartość rynkowo została wywindowana w trakcie pandemii i nie powróciła jeszcze do wcześniejszych poziomów.
Wzrosty ceny akcji zanotowały 44 spółki z całego, liczącego 60 spółek portfela indeksu GIP60. Co trzeci polski producent z tej grupy osiągnął dwucyfrowy wzrost wartości akcji, co również jest najlepszym wynikiem w tym roku. Pod względem średniego miesięcznego wzrostu z inwestycji w akcje spółek z danego sektora najlepsi okazali się producenci z branży drzewno-meblarskiej, których walory rosły w listopadzie średnio o 14,94%. Niewiele gorzej poradziły sobie sobie papiery z branży metalurgicznej i spożywczej, które rosły średnio odpowiednio o 8,29% i 7,79% m/m. Po przeciwległej stronie bieguna znalazły się papiery spółek z przemysłu lekkiego oraz producentów tworzyw sztucznych, które średnio w listopadzie traciły odpowiednio 0,76% i 0,09%, wynika z materiału.
"Najlepszy indywidualny wynik, spośród papierów wszystkich spółek wchodzących w skład Giełdowego Indeksu Produkcji, osiągnęła spółka Selvita za miesięczny wzrost ceny akcji o 33,9%. Drugie miejsce na podium listopadowego rankingu dla spółki Pozbud T&R (WA:CPRP) za wzrost o 27,63%. Trzecie miejsce osiągnęły akcje spółki Selena FM za wzrost o 23,32%" - wskazał analityk.
Według niego, względna siła akcji polskich producentów na tle całej GPW znajduje potwierdzenie w utrzymującej się dobrej koniunkturze w branży przetwórstwa przemysłowego. Dane produkcji sprzedanej przemysłu, publikowane co miesiąc przez GUS, ujawniają dobrą sytuację w
zdecydowanej większości działów produkcji.
"Dane z produkcji utrzymują się na pozytywnych poziomach, ale należy dodać, że obserwujemy także trend ich pogarszania. Jak podaje portal wyprodukowanowpolsce.org.pl (za GUS), w trzecim kwartale wskaźnik rentowności obrotu netto w sektorze przetwórczym spadł w ciągu roku o 0,9% do poziomy 5,2%, co świadczy o tym, że przychody rosły jednak wolniej od kosztów. Również dane pochodzące z rynku pracy sugerują, że długoterminowy trend wzrostu miejsc pracy w sektorze przetwórstwa przemysłowego uległ spowolnieniu" - stwierdził Zaręba.
Giełdowy Indeks Produkcji to wspólne przedsięwzięcie firmy DSR, serwisu analitycznego "Produkcja.Expert" oraz Wydziału Informatyki i Zarządzania Politechniki Wrocławskiej.
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.
Kategoria
Skontaktuj się z osoba publiczna
Telefon
Strona Internetowa
Adres
Czeska 38a, 52-007 Wrocław
Wroclaw
52007