Strefa Relacji

Strefa Relacji

Udostępnij

18/10/2025

Zwrócenie się o pomoc to akt odwagi a nie słabości

W lipcu po raz pierwszy usłyszałam głos Ewy Woydyłło w sprawie psychoterapii na festiwalu "Góry Literatury". Teraz Internet jest zalany filmikami z Jej udziałem i różnymi wypowiedziami na temat terapii.

To jak mówimy o terapii, tworzy społeczne znaczenia. Może nieść albo kaganek wiedzy albo kaganek ściemy. Dla mnie głos p. Woydyłło może wnieść wiele zamętu. Dlaczego? Poniżej mój głos jako terapeutki Gestalt.

🔹 Woydyłło mówi o „rozsądku” i „działaniu” w życiu, do czego zasadniczo ma prowadzić terapia.
Ale współczesna terapia (zwłaszcza relacyjna tak jak Gestalt) nie jest naprawianiem ludzi i ich żyć.
To raczej spotkanie z tym, co boli i z tym, co żywe.
Najczęściej właśnie bez natychmiastowego działania.
Ale w autentycznej obecności drugiego człowieka. Właśnie po to, by w swoim tempie dojść do tego czego się chce. Pchanie do działania nie ma nic wspólnego z autonomicznym wyborem.

🔹 W pracy z traumą czy przewlekłym wstydem działanie często przychodzi dopiero wtedy, gdy ciało poczuje się bezpieczne.
A to wymaga czasu, powtarzalności i relacji.
Niekiedy baaardzo długiego czasu.
Dotykanie traumy utrwala traumę? Kompletnie się z tym nie zgadzam. Ale... jeżeli to doświadczenie nie jest integrowane wspólnie z terapeutą to faktycznie nie zmienia się nic. Jak Perls powtarzał, samo gadanie dla gadania nic nie znaczy.

🔹 Kiedy ktoś mówi o „modzie na terapię”, pomija kontekst kulturowy i to, że dopiero uczymy się prosić o pomoc.
Że wiele osób właśnie dopiero teraz przełamuje wstyd, lęk i przekonanie, że „powinno się dawać radę”.

🔹 Terapia nie zawsze prowadzi do spektakularnych decyzji.
Czasem uczy tylko wytrzymać własne emocje. W trosce o siebie i innych. I to dopiero jest mega zmiana!

🔹 Zgadzam się z Woydyłło w jednym:
dobry terapeuta nie buduje zależności, tylko uczy, jak żyć bez terapeuty.
Ale zanim to się stanie, potrzebna jest bezpieczna relacja, w której człowiek może w ogóle nauczyć się być z drugim.

Długoterminowa terapia nie jest słabością.
Czasem to właśnie w niej człowiek po raz pierwszy doświadcza, że może istnieć bliskość bez zagrożenia.
Psychoterapia to nie moda.
To język, którego jako kultura długo nie mieliśmy. I mówienie obecnie, że terapie są za długie, terapeuci uzależniający a klienci chodzą na terapię, bo jest taka moda jest baaardzo dużym uogólnieniem.

Ciekawe, co Ty sądzisz na ten temat?

Zapraszam też na mój profil na Instagramie: https://www.instagram.com/psychoterapia_bez_sciemy/

24/03/2025

Wiosenne porządki :)

15/03/2025

– Moja mama żyje niewłaściwie. Bardzo chcę jej pomóc.
– Pomóc w czym?
– Pomóc jej zacząć żyć właściwie.
– A pani?
– Co ja?
– Czy pani żyje właściwie?
– A co to ma do mnie? Przecież mówię o mamie!

Prawdziwa historia. Piękna, młoda kobieta w jaskrawej sukience i z mnóstwem bransoletek. Jej mama w podeszłym wieku żyje „niewłaściwie”. Przecież mama ma wszystko, nawet kupili jej sanatorium. Ale ona nie chce tam jechać.

– Ona woli jechać na swoją działkę i plewić „głupie ziemniaki”, a ja jej milion razy mówiłam: kup, ile ci trzeba, dam ci na to pieniądze. A jej koleżanki są równie głupie jak te ziemniaki. Tylko o swoich wnukach rozmawiają.
– A o czym powinny rozmawiać?
– Powinny myśleć o rozwoju duchowym.
– A pani?
– Znowu o mnie?
– Proszę opowiedzieć o sobie.
– No, skończyłam dziennikarstwo.
– A pani mama studiowała na uniwersytecie?
– Nie.
– A tata?
– Nigdy go nie widziałam.
– Czyli mama wychowała panią sama?
– Razem z babcią.
– Jak pani dorastała? Proszę opowiedzieć.
– Zawsze się wstydziłam mojej mamy. Byliśmy bardzo biedni. Latem jeździliśmy na działkę.
– Plewić „głupie ziemniaki”?
– I zbierać jagody w lesie. Wszystkie dziewczyny je kupowały, a my zbierałyśmy na sprzedaż. Śmiały się ze mnie, że moja mama handluje jagodami przy drodze. Nad morze pojechałam dopiero w dziesiątej klasie.
– A co pani wtedy robiła?
– Kazano mi się uczyć. Może dlatego mam teraz problemy z mężczyznami, bo nie nauczyli mnie, jak z nimi rozmawiać.
– Nie, to nie dlatego. Problem w tym, że nie widzi pani, ile pani mama dla pani zrobiła.
– Co takiego zrobiła? Wszystko osiągnęłam sama!
– Oczywiście, sama. Kto opłacił pani studia? Kto sadził „głupie ziemniaki”, żeby było co jeść? Kto zbierał jagody i sprzedawał je, żeby kupić pani wyprawkę do szkoły? Jeśli dobrze liczę, pani dzieciństwo przypadało na lata 90. Doskonale je pamiętam. Kiedy nie było w ogóle pieniędzy, kiedy ludzie przeżywali dzięki ziemniakom.
– Ale pan mówi tylko o materialnych rzeczach! A przecież jest jeszcze rozwój duchowy. Przyjaźń! Zaufanie!
– Łatwo mówić o przyjaźni i zaufaniu, kiedy się wszystko ma. Trudniej, gdy nie ma się czym nakarmić dziecka. A pani mama zrobiła wszystko, co mogła. Dała pani dokładnie tyle, ile była w stanie. Dała pani szansę, dzięki której może pani robić to, co robi. Tak, jej jest trudno, nie rozumie, jak można żyć inaczej, ale jej strategia życiowa – sądząc po pani – okazała się skuteczna. A reszta to już pani zadanie.
– Jakie?
– Proszę się zastanowić.

Kiedy studiowałem psychologię, jeden z wykładowców powiedział: „Rodzice zawsze się mylą, ale macie wybór, jakie życie chcecie przeżyć, i ten wybór macie dzięki swoim rodzicom.”

Nasi rodzice nie mieli łatwego życia. Doskonale pamiętam swoje dzieciństwo. Pamiętam, jak mama i babcia gotowały bieliznę i prały ją ręcznie. Pamiętam, jak żyliśmy, kiedy rodzice przez pół roku nie dostawali pensji. Pamiętam zimę, kiedy nie mieliśmy nic do jedzenia oprócz ziemniaków i konserwowanych warzyw z naszego ogródka. Pamiętam, jak moja mama płakała, kiedy w szkole ukradziono mi buty na zmianę i nie było pieniędzy na nowe.

Nasi rodzice włożyli zbyt wiele sił, abyśmy mieli czas. Abyśmy mogli się uczyć, aby nasze życie było inne niż ich. Tak, oni „żyli niewłaściwie” – według nas. Ale nasze „właściwe życie”, z sanatoriami, wizytami w muzeach, podróżami, książkami i samorozwojem, wyrosło na ich ziemniakach. I na tym polu ziemniaków, wśród takich samych przyjaciółek, nauczyły się być szczęśliwe.

A naszym zadaniem jest dbać o swój ogród i szanować to, co zrobili inni. Najpierw szanować. Potem dziękować. A dopiero potem zaczyna się dorosłość.

To wszystko, co chciałam wam dzisiaj powiedzieć. Ściskam was mocno.

O. Pasternak

Chcesz aby twoja praktyka była na górze listy Klinika w Warsaw?
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Kategoria

Strona Internetowa

Adres


Przemyska 11A
Warsaw
02-361