Blog na Muchy
01/10/2018
O TRANSPORCIE I RUCHU ULICZNYM W IRANIE
Zasadniczo podróżuje na stopa. Tak było też tym razem. Jednak z kilku powodów im bliżej końca podróży tym bardziej odchodziłem od stopa. Dalszego? Ponieważ jest to środek transportu powszechnie nieznany w Iranie. Owszem, ludzie są bardzo pomocni, ale zwykle chcą Cię zawieźć na dworzec autobusowy, są taksówkarzami lub totalnie nie kumają o co temu "misterowi" chodzi. Świetną robotę odegrała kartka, na której po persku miałem wytłumaczone czym jest autostop i co ja w ogóle na tym odludziu robię. Jednak ze względu na obecny kryzys często dostanie się na wylotówkę kosztowało niemal tyle samo pieniędzy i wysiłku co bilet do kolejnego punktu. Dlatego z kolejnymi regionami, gdy temperatury w każdym kilometrem bardziej zaczynały dawać w kość, a mnie powoli gonił termin powrotu co raz częściej decydowałem się na nocne autokary, które są wręcz śmiesznie tanie. Np. 1000 km, za 14 zł
300 km za 4 zl. (w cenie zimna woda i poczęstunek)
Co warto zaznaczyć autokary klasy "VIP" to trochę taka klasa biznes niespotykana w tej branży w Europie. Zamiast czterech siedzień w rzędzie trzy, zamiast kilkunastu rzędów jest dziesięć. Skórzane rozkładane, niemal do poziomu fotele z podstawką na nogi. Nic tylko jeździć i spać ;)
Jak wygląda ruch uliczny w Iranie ? Typowo azjatycko. Średnio raz dziennie widziałem jakaś stłuczkę lub wypadek. Raz na moich oczach auto wjechało w parkę jadąca na motorze. Oczywiście zanim ściągnęliśmy poszkodowaną kobietę z jezdni już auta za nami prawie nas rozjechały, bo nikt przecież nie będzie czekał. Tutaj zdrowie ludzkie ma inną cenę, zupełnie inne podejście, wartości. Kaski dla motocyklistów ? Rzecz nieznana. Kierunkowskazy? Nie istnieją. Przepuścić ambulans na sygnale ? W życiu, bo ktoś mi się wepchnie. Jakiekolwiek przepisy ruchu drogowego? Brak. Wpychanie się, wymuszanie pierwszeństwa, awantury, bijatyki. Jak najbardziej, norma. Nie ukrywam ja taki misz masz lubię (na chwilę), ale gdybym tam miał być kierowcą to szybko zostałabym seryjnym mordercą. Brak jakikolwiek przepisów nie szczególnie mi przeszkadza, ale brak używania rozumu już tak. Ci ludzie na prawdę bardzo często nie rozumieją, że jak wjadą na pas pod prąd i zablokują drogę w drugim kierunku, a osoby z naprzeciwka zrobią to samo to wszyscy będą stali. Podobnie gdy z czterech pasów drogi zrobi się trzy pasy parkingu. "Przecież włączyłem awaryjne. O co im chodzi?".
Dobrze, że nauczyłem się zamawiać motor i zwykle obserwowałem to z perspektywy osoby trzeciej ... gdy mój kierowca przeganiał pieszych z chodników.
26/09/2018
ASZURA - CZYLI OPŁAKIWANIE IMAMA HUSSAINA
Wczoraj wspomniałem, że trafiłem do Isfahanu akurat gdy dobiegał końca dziesięciodniowy okres żałobny po zamordowanym kilkanaście wieków temu Imamie Hussainie (trzeci następca Mahometa, jeśli ktoś jest ciekawy historii jego śmierci / zabójstwa odsyłam do Wikipedii). Oprócz codziennych modłów, lamentów i inscenizacji, ostatniego dnia tj. w Aszurę odbyła się parada podczas, której przeszedł przez główny plac wielotysięczny tłum biczujących się mężczyzn. Abstrachując od kontekstu to tłum kilku tysięcy, ubranych na czarno mężczyznach, krzyczących "Allahu akbar" robi wrażenie. Jeszcze gdy do tego dodać wiszący nad nimi baner o treści "Down with USA" to wrażenie staje się niekoniecznie pozytywne. Oczywiście już niemal standardowo powiedziałem, że jestem dziennikarzem i bez problemu przeszedłem na drugą stronę barierek, co tym razem było wyjątkowo łatwe.
Tak jak wspominałem przez cały dziesięciodniowy okres żałobny codziennie w meczetach odbywały się modły, żale i przemowy. Prawdę mówiąc nic spektakularnego, ale dla mnie najbardziej dostrzegalnym wydarzeniem było wieczorne rozdawania herbaty wszystkim kierowcom i pasażerom przejeżdżającym pod meczetem. Efekt był taki, że jak gdzieś jechałem wieczorem to średnio co pół godziny dostawałem cieplutką herbatę i jakiś słodycz do tego.
24/09/2018
O COUCHSURFING-OWYM OSZUŚCIE
Tak jak wspominałem Couchsurfing w Iranie działa świetnie co niestety przyciąga też oszustów i złodziei. Dzisiaj będzie krótka opowieść w ramach przestrogi.
W Isfahanie miałem świetnego gospodarza, który zgarnął do domu chyba połowę turystów będących wtedy w okolicy m.in. parkę z Dortmundu oraz innego Nimeca podróżującego samotnie - Bena. Trochę się zasiedziałem w Isfahanie, ale gdy po paru dniach dotarłem do Shirazu pierwszymi osobami, które przypadkowo spotkałem była właśnie wyżej wspomniana para. Opowiedzieli, że Ben parę dni temu został okradziony. Co gorsza złodziejem okazał się jego "host" z Couchsurfingu z miasteczka z okolic Persepolis. Niestety ciężko udowodnić, że z plecaka, który zostawił w domu u kogoś, komu zaufał zniknęły pieniądze. Do tego ze względu na blokadę systemu bankowego Iranu przez miłościwie nam panujących, nie jesteśmy w stanie korzystać z europejskich kart więc całą gotówkę trzeba mieć przy sobie.
Parę dni po Benie, gdy Lars z dziewczyną zajechali do swego hosta, też natknęli się na dziwną sytuację. Najpierw kazano im czekać dwie godziny w palącym słońcu, później nie chciano ich wypuścić z domu gdy nie chcieli się zdecydować na okazyjną ofertę zaprzyjaźnionego z gospodarzem taksówkarza. (30 euro za podowózkę 5 km, gdzie rynkowa cena to około 25-40 centów) W końcu gdy skontaktowali się z Benem i porównanali wszystkie szczegóły okazało się, że są w tym samym domu u tej samej osoby. Tylko tym razem używał innego imienia i innego konta na CSie. Zdążyli szybko się ewakuować informując oszusta, że wiedzą co się kroi oraz że okradł ich przyjaciela i ma oddać pieniądze. Niestety tak jak wspominałem dowodów brak. W ich wypadku skończyło się tylko na zniknięciu ładowarki, która była na samym górze bagażu zostawionego ledwie na chwilę.
Pewnie nie zdziwi Was, że ja też znalazłem gospodarza w tym samym małym miasteczku. W moim wypadku "hostem" była kobieta, konto też było świeże, referencje z niezbyt zaufanych kont. Okazało, się że nasz gospodarz to ponownie ta sama osoba, która podając się za trzy różne osoby np. używa tego samego numeru telefonu. Oczywiście, ja przyjemność bycia wydymanym sobie darowałem i szybko znalazlem innego uczciwego gospodarza, ale wiedząc, że nie mamy nic do stracenia przy pomocy wiadomości z moim niedoszłym oszustem wdałem się w jakaś swego rodzaju gierkę. Najpierw próbował/a mi wmówić, że te drugie konto to konto "jej" męża. Później zapędziłem go w róg i troche zastraszyłem myśląc, że niestety skończy się tylko na sadysfakcji udowdnienia, że go rozgryźliśmy i wiemy o conajmniej jego czterech fake kontach. Jednak podczas pisania tego wpisu dostałem telefon, że podobno, facet się wystraszył gróźb Bena lub jakiejś formy mojej oraz Larsa presji. Chce się spotkać i oddać pieniądze. Zobaczymy co z tego wyjdzie.
W komentarzach znajdziecie linki do tych fake kont. Gdyby ktoś Was zapraszał do Marvadasht, przedstawiał się jako nauczyciel angielskiego (lub jego żona) mieszkający z rodzicami, przekonujący, że chętnie wam pokaże Persepolis oraz zapozna z lokalną kuchnią, bądźcie czujni. Pewnie te kilka kont za chwilę zniknie z portalu, ale zawsze mogą próbować ponownie. Już dostałem informację od kilku osób, że też w niedalekiej przeszłości dostali zaproszenie od tej samej osoby.
Dla przykucia uwagi dodaje zdjęcie manekina w sklepie w Shirazie.
AKTUALIZACJA:
Oszust umówił się na spotkanie z moimi znajomymi, ale odwagi brakło więc wysłał rodziców. Ukarać się go nie udało, ale skradzione pieniądze w całości wróciły do właściciela. :) Teraz pozostaje tylko zbanować jego konta i liczyć, że czegoś się nauczył.
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.
Kategoria
Skontaktuj się z firmę
Strona Internetowa
Adres
Tychy
43-100