Oaza Ratuszowa
Ps 25, 4-5
"Daj mi poznać Twoje drogi, Panie,
naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami.
Prowadź mnie w prawdzie według swych pouczeń,
Boże i zbawco, w Tobie mam nadzieję."
Jak zabiegam o poznanie woli Bożej w moim życiu? Czy mam świadomość, że proces szukania i poznawania Bożej drogi w moim życiu powinien trwać przez całe życie? Jeśli mam z tym problem, może warto postanowić, żeby w najbliższym czasie przy podejmowaniu różnych decyzji, pytać Boga o to, czego dla mnie chce, jakie są Jego zamiary wobec mnie i być otwartym na Jego głos podczas Namiotu Spotkaniu, Mszy świętej, jak i również kontaktach z innymi ludźmi.
Jezus powiedział do tłumów: „Zaprawdę powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on. A od czasu Jana Chrzciciela aż dotąd królestwo niebieskie doznaje gwałtu i ludzie gwałtowni zdobywają je. Wszyscy bowiem Prorocy i Prawo prorokowali aż do Jana. A jeśli chcecie przyjąć, to on jest Eliaszem, który ma przyjść. Kto ma uszy, niechaj słucha”.
Kto jest gwałtownikiem zdobywającym Niebo? Czy osoba gwałtowna z charakteru, nie umiejąca powstrzymać swojego gniewu? Raczej nie. Raczej będzie to osoba gwałtowna w podążaniu z Bożym słowem i przestrzeganiem przykazań.
Łk 5, 17-26
"Pewnego dnia, gdy Jezus nauczał, siedzieli tam też faryzeusze i uczeni w Prawie, którzy przyszli ze wszystkich miejscowości Galilei, Judei i z Jeruzalem, a była w Nim moc Pańska, tak że mógł uzdrawiać. Wtem jacyś mężczyźni, niosąc na łożu człowieka, który był sparaliżowany, starali się go wnieść i położyć przed Nim. Nie mogąc w żaden sposób go przenieść z powodu tłumu, weszli na płaski dach i przez powałę spuścili go wraz z łożem na sam środek, przed Jezusa."
Dzisiejsza Ewangelia pokazuje, że ludzie nie zawsze są w stanie dojść do Boga o własnych siłach. Właśnie dlatego potrzebujemy siebie nawzajem, potrzebujemy wspólnoty.
Kto w moim życiu "przyniósł" mnie do Boga? Najpierw prawdopodobnie dosłownie, przy Chrzcie świętym. Kto później dbał o moje wychowanie w wierze? Rodzice, dziadkowie, katecheci, księża? Kto był w moim życiu największym świadectwem wiary? Komu mogę zawdzięczyć to, że należę do Kościoła oraz do wspólnoty oazowej? A komu obecnie zależy na tym, żebym żył w bliskości z Bogiem, żebym nie odszedł od Kościoła, czyli tak naprawdę komu zależy na moim zbawieniu? Kto modli się za mnie? Czy otaczam się osobami, które są gotowe podźwignąć mnie i przynieść do Boga kiedy nie mam sił? Czy pamiętam o wszystkich wspomnianych wyżej osobach, czy potrafię dziękować za nie Bogu?
Podczas kiedy dojrzewam w wierze, również i ja powinienem brać odpowiedzialność za ludzi dookoła, za moich bliskich. Kiedy kogoś kocham, chcę dla niego dobra, a najwyższym dobrem jest bliskość Boga i zbawienie. Warto więc zastanowić się również czy są w moim życiu ludzie, których ja przynoszę do Boga? Czy jestem gotów robić to dla ludzi, których kocham, kiedy tego potrzebują? Czy widzę w swoim otoczeniu osoby, które potrzebują tego w tym momencie, a jeśli tak, to co mogę dla nich zrobić?
„Choćby ci dał Pan chleb ucisku i wodę utrapienia, twój Nauczyciel już nie odstąpi, ale oczy twoje patrzeć będą na twego Mistrza. Twoje uszy usłyszą słowa rozlegające się za tobą: «To jest droga, idźcie nią!», gdybyś zboczył na prawo lub na lewo.”
1) Pan mówi do mnie, którą drogą mam iść – czy proszę Go o pomoc przy podejmowaniu decyzji? Jakie decyzje stoją przede mną teraz? Warto poprosić Boga o podjęcie decyzji zgodnej z Jego wolą.
2) Chrystus jest drogą, czy z niej nie zbaczam w stronę jakichś bożków? Czy Bóg jest na pierwszym miejscu w moim życiu? Czy jest jakaś jedna rzecz, która mnie odciąga od modlitwy, Kościoła…?
3) Bóg jest przy nas nawet, gdy „Pan dał ci chleb ucisku i wodę utrapienia”. Czy dostrzegam Jego działania w trakcie najbliższych dni? Co mówił Mi ostatnio? Czy w ciągu tego tygodnia pod Jego wpływem jakaś choćby maleńka rzecz zmieniła się w moim życiu, moim myśleniu?
Mt 9, 27-31
""Wierzycie, że mogę to uczynić?" Oni odpowiedzieli Mu: "Tak, Panie!" Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc "Według wiary waszej niech wam się stanie"".
Czy dostrzegam działanie Boga w moim życiu? Czy pamiętam, co dla mnie zrobił? Jak wtedy wyglądała moja wiara i modlitwa? Czy coś się zmieniło? Czy nadal wierzę, że Bóg może realnie działać w moim życiu i czy Mu na to pozwalam? Czy proszę Go o pomoc w ważnych dla mnie sprawach i decyzjach? Idąc za przykładem dzisiejszej Ewangelii warto dziś prosić Boga w ważnych dla nas sprawach i modlić się wytrwale.
Iz 26, 1-6; Mt 7, 21. 24-27
„Nie każdy, kto mówi Mi: „Panie, Panie!”, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę Ojca mojego, który jest w niebie.”
„Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale(…) Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku”.
„Złóżcie nadzieję w Panu na zawsze, bo On jest wiekuistą skałą”.
W czym przede wszystkim pokładam nadzieję? W Panu, a może w mojej mądrości, moim planie na życie, znajomościach, sprycie?
Jezus mówi, że nierozsądni są ci, którzy słuchają(!) Jego słowa, a jednak nie wypełniają go. Więc sama modlitwa nie wystarcza, wiara bez uczynków jest martwa. Czy to, że się modlę i czytam Pismo Święte przekłada się na moje czyny? Może dobrze zapytać Boga czego konkretnie dziś ode mnie oczekuje i po prostu to zrobić.
Iz 25, 6-10a; Mt 15, 29-37
„Wtedy Pan Bóg otrze łzy z każdego oblicza, zdejmie hańbę ze swego ludu na całej ziemi, bo Pan przyrzekł”.
"I powiedzą w owym dniu: Oto nasz Bóg, Ten któremu zaufaliśmy, że nas wybawi".
"Już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść".
Na ile ufam Panu Bogu? Czy w sytuacji, kiedy czyny lub przekonania wynikające z mojej wiary "okrywają mnie hańbą" jestem w stanie mimo wszystko publicznie postępować zgodnie z nakazami wiary? Tłumy, które przyszły za Jezusem trwały przy Nim trzy dni, a nie miały jedzenia. Ich postawę można by nazwać nierozumną, jeśli ktoś nie ufa Bogu. Czy mam odwagę iść za Jezusem, kiedy rozum mi odradza? Oczywiście rozum jest jednym z darów Ducha Świętego i mamy się nim kierować, ale czasem inne kryteria przeważają, czasem trzeba po prostu zaufać. Czy w moim życiu była/jest taka sytuacja? Jak reaguje i jak to pokazuje moja ufność względem Boga?
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.
Kategoria
Skontaktuj się z firmę
Strona Internetowa
Adres
Ratuszowa 5a
Praga
Godziny Otwarcia
| 19:00 - 21:00 |