Nowe Ustawienia Systemowe - Anna Ratajczak

Nowe Ustawienia Systemowe - Anna Ratajczak

Udostępnij

07/01/2024

CEL, DECYZJA, DZIAŁANIE...
Zapraszam do przeczytania nieco filozoficznego tekstu o wyznaczaniu celów i podejmowaniu działania: https://nowe-ustawienia.pl/ustawienia-hellingera/cel-decyzja-dzialanie/ W sam raz na nowy rok :)
Impuls do działania
W biegu naszego życia od czasu do czasu odczuwamy impuls, by coś zmienić lub podążyć w jakimś nowym kierunku. Czujemy wtedy, że zbyt długo pozostajemy tu, gdzie jesteśmy lub że powinniśmy udać się w inne miejsce. Takie miejsca to nie tylko to gdzie przebywamy fizycznie, ale też ludzie, którzy nas otaczają, aktywność zawodowa, pasje, nawyki i organizacja naszego dnia, stany naszego umysłu… Bert Hellinger, pisząc: „za wszystkim, co nas wprawia w ruch, stoi jakaś siła”, prawdopodobnie ma na myśli właśnie taki impuls.
Spokój i działanie
Dalej sugeruje on, że żeby zauważyć i uświadomić sobie ten impuls oraz zaplanować i podjąć działanie z nim zgodne, potrzebujemy w pierwszej kolejności trochę spokoju. „Dokądkolwiek czujemy się popychani, istotny kierunek i ruch odnajdujemy wtedy, kiedy się zatrzymujemy. Po pewnym czasie coś nas popchnie w kierunku nowej dali, twórczej i żywej. Ten ruch prowadzi nas poza nasze dotychczasowe plany.” (Hellinger, 2016). Działanie podjęte zbyt szybko, w biegu, z niespokojnym umysłem może jego zdaniem sprawić, że cały nowy plan zostanie porzucony. Pisze o tym w następujący sposób: „Tylko to, co jest przyspieszane kończy się. Spokój, w przeciwieństwie do tego, co jest przyspieszane, jest stale w ruchu. Dlatego nie zna ani pośpiechu, ani zwłoki.”
Zwlekanie i zaniechanie
Z drugiej strony zapewne wszyscy wiemy, że odkładanie może trwać w czasie w nieskończoność. „To, co odkładane na później jest zagrożone, ponieważ łatwo może się spóźnić. (…) Co przede wszystkim odkładamy na później? Zakończenie we właściwym czasie.”. Następnie może pojawić się zaniechanie realizacji nowego planu. Zaniechanie powadzi do śmierci. Do śmierci naszego życia jako całości oraz naszej wewnętrznej śmierci. Nie poruszanie się do przodu w rzeczywistości nie jest zatrzymaniem się, ale ruchem do tyłu. Tracimy radość życia, energię, zdrowy promienny wygląd. Jesteśmy w trybie „żeby tylko przetrwać”. Do piątku, do wakacji, do nie wiadomo kiedy… Wszyscy znamy wielu ludzi, którzy nienawidzą swojej pracy i zmuszają się, żeby ja wykonywać. Znamy związki, w których partnerzy nawet już nie lubią siebie nawzajem, a wychowują razem dzieci i spłacają zobowiązania. Znamy też tych, którzy wewnętrznie umierają z powodu samotności (choć może o tym nie wiemy). I tych, którzy giną w depresji, nerwicach, nałogach… I na wiele innych sposobów. Hellinger również to zauważył: „Niekiedy pozostajemy bezczynni, o czym niektórzy w życiu marzą. Czy wtedy jeszcze żyją?”.
Tu i teraz
Duchowa prawda, którą wszyscy wiele razy słyszeliśmy, brzmi: nie ma jutra. „Dzisiaj jest nowym dniem stworzenia. Tego dnia wszystko zaczyna się od początku, nowe przebudzenie.”. Podjęcie działania, a szczególnie wprowadzenie dużej życiowej zmiany, wymaga wysiłku. To naturalne, że z jednej strony czujemy lęk przed nowym, a z drugiej jesteśmy przywiązani do tego, co znamy (nawet jeśli to nas niszczy). Dlatego każda poważna zmiana wymaga dużych nakładów energii. Z tych samych powodów jesteśmy skłonni przekładać ją w czasie, znajdując ku temu liczne mniej lub bardziej wyrafinowane uzasadnienia.
Przełom
Gdy podjęcie działania przekładamy zbyt długo, gdy minie ten moment między „za wcześnie” a „za późno”, zaczynamy odczuwać ciężar, niezadowolenie, a czasem nawet wstręt do siebie. „Kiedy długo nic się nie porusza, a właściwy w tym momencie ruch jest zatrzymany, czekamy na przełom. (…) Przełom toruje drogę. Jest jak rwąca rzeka. Długo coś się zbierało, aż wreszcie przerywa tamę i otwiera sobie nową drogę.”. Niestety, gdy działanie nie zostaje podjęte dobrowolnie, czasem okazuje się że jakaś sytuacja lub zdarzenie niejako zmuszają nas do tego. Zgodnie z powiedzeniem „Nie ma tego złego…”.
.
Działanie to życie
Wszystko, co żyje porusza się. Podobnie w życiu żywej osoby jest ciągle jakiś ruch. Czasem po osiągnięciu dużego życiowego celu zamiast cieszyć się, ludzie cierpią. Jednym z tego powodów jest, że stracili to, co ich motywowało oraz koncertowało ich aktywność. Realizowanie pozytywnego celu (być może negatywnego również) zawsze jest też zamierzenie lub nie naszym darem dla świata i innych ludzi. Nawet jeśli znajduje się on w obszarze wewnętrznego rozwoju osobistego, to w konsekwencji powstaje nowy fenomen, który ubogaca rzeczywistość. „Ostatecznie wszystkie czyny zakończone sukcesem służą życiu, wykraczają poza własne życie.”
Noworoczne życzenia
W nowym roku życzę Państwu wielu impulsów do podążania we właściwym dla siebie kierunku oraz siły do podjęcia działań, które to umożliwią.
Źródło cytatów:
Hellinger Bert, Nowe rozważania. Wiedzieć skąd, Wydawnictwo Vigaro, Warszawa 2016, cz. 1-3

22/12/2022

Chcemy, żeby świąteczny czas był magiczny i wyjątkowy… Staramy się, często za bardzo. Nasze matki zazwyczaj jeszcze bardziej… Sprzątają i gotują, chcą żeby było idealnie… Wprowadzają stres i napięcie. Pojawia się zmęczenie, a potem rozdrażnienie.
Dzieci wolą, żeby było spokojnie i radośnie. Dzieci wolą mniej jedzenia, więcej czasu. Mniej sprzątania, więcej rozmów. Mniej zakupów, a więcej śmiechu. Czy musisz stać się taka/taki jak Twoja mama/tata? Czy możesz być inna/inny?
Dorosłe dzieci wolą więcej chcę, mniej muszę. Zapytajmy swojego wewnętrznego dziecka, czego chce na Święta? Czego teraz tak naprawdę potrzebuje? Co płynie z jego serca, a do czego się ono zmusza? Czy spędzanie Świąt z kimś przy kim źle się czujemy, jest naszym obowiązkiem? Czy naszym obowiązkiem jest raczej dbanie o siebie, żeby mieć siłę służyć tam, gdzie nasze powołanie? Czy mamy prawo spędzić Święta w górach z partnerem zamiast w domu rodzinnym? Czy to, że „komuś będzie smutno”, powinno wpływać na to jak żyjemy i co robimy? Gdzie kończą się nasze zobowiązania wobec rodziców?
Może lepiej ich odwiedzić wtedy, gdy nie ma Świąt, a jest czas i spokój… Może lepiej odwiedzać ich rzadziej, jeśli po każdej wizycie czujemy się gorzej… Może należy ograniczyć kontakt do minimum, gdy wpływa on na nas bardzo źle… Dotyczy to nie tylko relacji z naszymi rodzicami, ale wszystkich relacji w naszym życiu.
Który komunikat płynie z serca: „rób tak, jak ja chcę” czy „rób tak, żebyś był szczęśliwy”? Czy wiadomość typu „jesteś odpowiedzialny/odpowiedzialna za moje szczęście” jest miłością czy szantażem emocjonalnym? Czy wywoływanie w drugim człowieku poczucia winy jest w porządku? Czy to, że chcemy coś zrobić inaczej niż dana osoba oczekuje, oznacza, że jej nie kochamy? Czy to, że nie czujemy tej miłości jest naszą winą?
W ustawieniach hellingerowskich liczy się to, na ile przyjęliśmy rodzica do serca takiego, jakim jest. Spotkanie się z traumami i emocjami związanymi z rodzicem, a następnie zaakceptowanie rodzica z jego ciemną stroną, to chyba najważniejsza i największa część pracy w ustawieniach systemowych. Nie oznacza to jednak, że przez całe życie musimy potem utrzymywać z tym rodzicem intensywny kontakt. W tym kontakcie zazwyczaj zwarta jest pewna nadzieja z dzieciństwa: rodzic się zmieni i w końcu da nam to, czego wcześniej nie mógł dać. W ustawieniach kolejny krok polega właśnie na porzuceniu tej nadziei: nie zmieni się, nie da. Dobrze by było poszukać tego w innym miejscu albo nauczyć się dawać to samemu sobie. Dobrze by było nauczyć się traktować siebie tak, jak on nas nie potrafił traktować.
Mówi się, że gdy się rozwijamy, wpływa to na osoby nas otaczające. Również na rodziców. Jednak ich zmiana nie wydarzy się, gdy będziemy jej oczekiwać oraz stawiać ją jako warunek miłości do nich. Podobnie jak dzieje się to w relacji z partnerem. Jednak ta zmiana w nas, która polega na porzuceniu oczekiwań, może wpłynąć na zachowanie bliskich nam osób.
W buddyjskich żartach mówi się: jeśli myślisz, że jesteś oświecony, to spędź weekend ze swoją rodziną. Rzeczywiście w duchowo-ezoterycznym świecie mówi się o poziomie, na którym nic już nie jest w stanie nas poruszyć oraz jesteśmy zdolni zachować pełnię spokoju i szczęścia w każdej sytuacji. Czy jest to jednak nasz poziom w tym momencie? A jeśli nie, to czy powinniśmy w nadmiarze konfrontować się z tym, z czym sobie nie radzimy? Czy warto oddawać swoją energię życiową, żeby robić to, co uważamy za swój obowiązek?
A gdy wybieramy siebie i ktoś nazywa nas egoistą? Kto jest większym egoistą: ten, który potrafi sam zadbać o siebie i myśli o szczęściu innych czy ten, który oczekuje od nas określonych zachowań? Kto jest większym egoistą: ten, który dba o siebie, żeby służyć innym (swoim rozwojem, pasją, zawodem, społeczną rolą) i wnosi nową wartość do tego świata czy ten, który robi to, czego oczekują inni, żeby zasłużyć na ich miłość, uznanie i akceptację?
Z okazji Świąt życzę nam wszystkim, żebyśmy nie bali się szczerości wobec samego siebie i otaczających nas ludzi oraz odnaleźli złoty kluczyk, drogę środka i spokojne miejsce w naszym życiu wewnętrznym i zewnętrznym…

Tekst na stronie:
https://nowe-ustawienia.pl/psychologia/swieta-z-rodzicami/

24/12/2021

WIELU SPEŁNIONYCH ŻYCZEŃ!
Z okazji Świąt życzę, żeby opuściło nas to, co już nam nie służy i zrobiło miejsce na nowe. Najczęściej to my sami, trochę na siłę, trzymamy to, co tak naprawdę samo z siebie chce odejść. Nie jest łatwo odpuścić, może nawet najtrudniej... Popatrzmy gdzie albo przy kim nasze serce jest radosne i spokojne, a gdzie najczęściej czujemy ciężar, żal i walkę. Możemy świadomie wybierać, w co angażujemy swoją energię!
Wyraźmy w tę magiczną noc życzenie, żeby narodziło się w nas nowe. Radosne, spokojne i dające spełnienie. Życzenia najpierw pojawiają się w naszym umyśle - trzeba podjąć decyzję, naprawdę chcieć, aby coś się zmieniło. Dopiero potem materializują się w naszym świecie.
W i e l u s p e ł n i o n y c h Ż y c z e ń !
*
*
*
https://nowe-ustawienia.pl/

08/05/2021

Pięknie napisane

"Człowiek, który w trakcie długotrwałego procesu terapeutycznego zaczyna dostrzegać, że nigdy nie kochano go w dzieciństwie takim, jaki był, a jedynie za jego osiągnięcia, sukcesy i określone cechy charakteru, że poświęcił swoje dzieciństwo w imię fałszywej "miłości", doświadcza głębokiego bólu i żalu, ale pewnego dnia przestanie mu zależeć na nieustannym reklamowaniu siebie. Odkryje w sobie potrzebę odnalezienia swego prawdziwego JA i nie będzie już chciał nieustannie walczyć o miłość- "miłość", która w gruncie rzeczy pozostawia pustkę, albowiem dotyczy fałszywego ja, z którego zaczął rezygnować.

Uwolnienie od depresji nie oznacza nieustającej wesołości czy całkowitego braku cierpienia, lecz żywotność, to znaczy wolność spontanicznego doświadczania pojawiających się uczuć. A życie pełne jest najróżniejszych uczuć, nie tylko radosnych, wzniosłych i pozytywnych- zawiera całą ich ludzką skalę: zawiść, zazdrość, wściekłość, oburzenie, rozpacz, tęsknotę czy smutek.

Tracimy umiejętność odczuwania pełnej gamy tych uczuć, jeśli ich korzenie zostały odcięte w dzieciństwie. Dlatego dostęp do prawdziwego JA uzyskujemy dopiero wówczas, kiedy przestajemy się bać świata intensywnych uczuć naszego dzieciństwa. Kiedy powrócimy doń jako dorośli, przestaje być dla nas obcy i zagrażający, uczymy się w nim poruszać i czuć bezpiecznie i nie musimy już odgradzać się od niego murem iluzji".

~Alice Miller "Dramat udanego dziecka"

www.analizabioenergetyczna.org/newsletter.html

fot. znaleziona w sieci

31/12/2020
Chcesz aby twoja praktyka była na górze listy Klinika w Poznan?
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Kategoria

Strona Internetowa

Adres


Poznan
60-783