Poliglota na Rowerze
20/08/2025
Film z pierwszej wyprawy na L’Alpe d’Huez już gotowy. Zapraszam do oglądania:
Wspinaczka na L’Alpe d’Huez na rowerze Zapraszam do relacji z mojej wyprawy na l'Alpe d'Huez
16/08/2025
🚴♂️ Alpe d’Huez – dwa dni, dwa oblicza legendy 🚴♂️
1️⃣ Alpe d’Huez – klasyczny podjazd od Bourg d’Oisans
Bourg d’Oisans budzi się powoli, kiedy staję na starcie. W powietrzu czuć rześkość poranka, ale ja wiem, że za godzinę czy dwie asfalt będzie już parzył od słońca. Przede mną asfaltowa wstęga, która od samego początku nie ma litości – pierwszy kilometr to ściana. Serce bije mocniej, nie tylko od wysiłku, ale też od świadomości, że wkraczam na jedną z najświętszych dróg w historii kolarstwa.
Zakręt numer 21, potem 20, 19… Każdy oznaczony tabliczką z nazwiskiem zwycięzcy etapu Tour de France. Mijam maleńkie kamienne domy, przed którymi starsi mieszkańcy siedzą na ławeczkach, patrząc na kolarzy tak, jakby ten widok towarzyszył im od zawsze. Droga wije się jak wąż, a za każdym zakrętem dolina staje się coraz mniejsza, a ja coraz bliżej chmur.
Nachylenie rzadko spada poniżej 8%, więc nie ma tu miejsca na odpoczynek. Ciało zaczyna mówić „zwolnij”, ale głowa odpowiada „to jest Alpe d’Huez, jedziesz dalej”. Pot ścieka po skroniach, koszulka przykleja się do pleców, a bidon z każdym łykiem staje się coraz lżejszy.
W połowie trasy krajobraz się zmienia – otwierają się widoki na rozległe zbocza, zielone pastwiska, skalne ściany. Czasem widać w oddali kolejny zakręt, tak wysoko, że trudno uwierzyć, że droga w ogóle tam prowadzi. W końcówce powietrze jest już rześkie, ale słońce pali twarz. Ostatnie zakręty prowadzą przez zabudowania Alpe d’Huez – ludzi jest więcej, ktoś krzyczy „Allez! Allez!”.
A potem… prosta do mety. W dole cała dolina, a na horyzoncie pasma gór rozciągające się aż po ośnieżone wierzchołki. Stajesz, patrzysz i wiesz, że ta góra zostanie w pamięci na zawsze.
2️⃣ Alpe d’Huez – od Oz i Villard-Reymond
Ten podjazd to zupełnie inna historia – mniej znana, bardziej dzika, a jednocześnie niesamowicie malownicza. Start w Oz to spokojny początek, ale szybko droga zaczyna wspinać się serpentynami, a każde okno między drzewami odsłania widok na zielone doliny i skalne ściany.
Trasa jest węższa i bardziej intymna niż klasyk od Bourg d’Oisans – mniej ruchu, więcej ciszy, słychać tylko szum własnego oddechu i dźwięk opon po asfalcie. Mijam małe wioski, które wyglądają jak zatrzymane w czasie – drewniane domy, donice pełne kwiatów, a w tle dźwięk dzwonków pasących się krów.
Ostatnie kilometry to prawdziwa uczta dla oczu – panorama rozciąga się na skaliste szczyty Alp, które wydają się być na wyciągnięcie ręki. Świat w dole wygląda jak makieta – drogi wiją się w dolinach, a wysoko, ponad wszystkim, czeka cel: Alpe d’Huez. Wjazd od tej strony ma w sobie coś mistycznego – nie ma tłumów, jest za to poczucie, że dotarłeś tu własnym tempem, zdobywając górę w ciszy i spokoju.
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.
Kategoria
Strona Internetowa
Adres
Olsztyn