Cel - Studio Psychologiczne
15/09/2022
O WOLI ŻYCIA- CZYLI GDY WIELBŁĄD PRZYCHODZI NA HERBATĘ
W mojej pracy mocno intrygują mnie osoby, które charakteryzują się silną wolą życia, a ja jestem im potrzebna jedynie do tego, aby pomóc im ułożyć plan powrotu do życia pełną piersią. Ci ludzie, to niezmordowani wojownicy. Są jak wielbłądy na pustyni. Idą, idą ciągnącymi się kilometrami przez bezkres piasku. Wszystkie inne stworzenia padają na twarz, ale nie wielbłądy. Ciążą im na plecach garby, które ważą swoje, ale to dzięki nim są tak wytrwali. W garbach jest zgromadzona woda i substancje odżywcze, z których mogą czerpać energię, gdy muszą przeprawić się przez pustynię.
Myślę, że takie wielbłądy często odwiedzają mnie w pracy. Na początku narzekają na to, że muszą dźwigać swoje garby i mają tego dość. Woleliby ich nie mieć. Ale po jakimś czasie okazuje się, że te garby właśnie są ich mocną stroną. Doświadczenia uczą nas bardzo wiele. Ludzie, którzy byli zmuszeni przez los do przetrwania wykształcili zbiór kompetencji, których wiele osób żyjących w dobrobycie nie ma. Na przykład zdolność trafnego szacowania zagrożeń jakie może przynieść przyszłość, umiejętność odraczania gratyfikacji (teraz pracuję ciężko na nagrodę, którą otrzymam dopiero za jakiś czas). Wielbłądy znają się też na ludziach. Przez swoją hiperczujność wyczuwają energię innego człowieka i po kilku zdaniach wiedzą z kim mają do czynienia – czy zabierać nogi za pas, czy jednak warto przycupnąć na herbatę.
Swego czasu byłam zafascynowana historią obozów koncentracyjnych i z wypiekami na twarzy czytałam biografie nielicznych ludzi, którym udało się przetrwać ten piekielny czas. Zawsze zastanawiałam się jak to jest, że ci ludzie właśnie dożywali sędziwego wieku. Czy to poczucie obowiązku, aby opowiadać innym o tym co przeżyli trzymało ich przy życiu, czy może osoby te charakteryzują się jakimiś szczególnymi cechami, które świadczą o ich wyjątkowości i silnej psychice? A może obydwie te rzeczy mają znaczenie? A może ocalali z obozów, to również wielbłądy z wolą życia? Może to, co dźwigają w swoich garbach, to odpowiedzi na fundamentalne pytania dotyczące ludzkiej natury i sensu życia?
Czasem zastanawiam się, ile jest w stanie znieść człowiek zanim zwariuje ze smutku lub z poczucia bezsilności? Czy owa twardość psychologiczna jest bardziej zdeterminowana temperamentem, który jest wrodzony czy bardziej jest zależna od determinacji i tego jak mocno dana osoba jest zafiksowana na osiągnięciu celu? Przykład z ocalałymi z obozów koncentracyjny uwidacznia dość mocno istnienie zjawiska woli życia, chęci życia, determinacji, aby dalej żyć. Są to zamierzchłe czasy i bardzo bym chciała, aby nigdy nie wróciły. Pewnie jak większość osób czytających ten tekst.
Współcześnie jednak tragedie dalej mają miejsce. Czasem zdarzają się sytuacje, po których niemal automatycznie pojawia się pytanie czy warto dalej żyć? Nie oceniam tego negatywnie. Staram się zrozumieć i współczuć. W tym momencie w moim umyśle pojawia się para, której dziecko zmarło jeszcze w wieku niemowlęcym. Zgłosili się do mnie, ponieważ nie byli w stanie samodzielnie otrząsnąć się po tej tragedii, ale widziałam w ich oczach, że zdecydowali się żyć. Podejrzewam, że na początku jeden dla drugiego, gdyż bardzo się kochali, a potem już również dla siebie samych.
Pamiętam młodą dziewczyną, która od dziecka tułała się po ogniskach wychowawczych. Jej rodzice biologiczni nie byli na tyle dojrzali, aby wziąć odpowiedzialność za jej wychowanie, a jednocześnie nie zrzekli się praw rodzicielskich, co skazało ową dziewczynę na wieloletnią tułaczkę po domach dziecka i rodzinach zastępczych. Nie zdziwiło mnie to, że niejednokrotnie przemknęła jej przez umysł myśl o samobójstwie, ale wybrała życie. Wola życia okazała się silniejsza niż wieloletnia trauma. Skupiła się na tym, na co sama ma wpływ i na tym, co własną pracą może zbudować. Jej marzenie o rodzinie w końcu się spełniło na jej własnych zasadach.
Pamiętam młodego chłopaka, wobec którego ojciec stosował przemoc fizyczną i psychiczną. Chciał żyć, ale jednocześnie bał się życia, ponieważ przewidywał, że obrazy z przeszłości, żal, nienawiść do ojca, poczucie krzywdy będą się za nim ciągnęły już zawsze. Było to ogromne cierpienie, które odczuwał każdego dnia. Mimo tego cierpienia chciał spróbować. Zgłosił się do mnie i pracował wytrwale nad zaakceptowaniem ojca wraz z jego zaburzeniami oraz nad tym, aby zakotwiczyć swój umysł w przyszłości i wyrwać się z przeszłości. W końcu doszedł do wniosku, że to jego własny umysł nadaje znaczenie tamtym wydarzeniom i tylko on sam może to zmienić. Po kilku miesiącach zaciętych dyskusji i często egzystencjalnych rozważań nad sensem tego „po co ludzie w ogóle robią sobie dzieci, skoro potem tylko je krzywdzą?” w końcu udało się owemu studentowi wypracować odpowiedzi na nurtujące go pytania.
Bardzo lubię wolę życia. Gdy przychodzi do mnie wielbłąd z wolą życia, to czuję jeszcze bardziej, że moja praca ma sens. Lubię dorzucić swoje trzy grosze do tej walki o życie. Praca z wielbłądami jest inspirująca i dodaje skrzydeł. Są to wyjątkowe osoby. Zdarza się, że zazdroszczę im siły charakteru, ponieważ nie jestem pewna, czy gdybym była w ich sytuacji poradziłabym sobie równie dobrze. Bo jak pisała pewna pani „tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono”. Ale mam nadzieję, że gdy nadejdzie na mnie pora, to ja również okażę się wielbłądem z wolą życia.
https://www.cel-studiopsychologiczne.pl/
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.
Kategoria
Skontaktuj się z praktyka
Strona Internetowa
Adres
Śląska 53
Gdynia
81-304
Godziny Otwarcia
| Poniedziałek | 12:00 - 20:00 |
| Wtorek | 12:00 - 20:00 |
| Środa | 12:00 - 20:00 |
| Czwartek | 12:00 - 20:00 |
| Piątek | 12:00 - 20:00 |
| Niedziela | 00:00 - 00:15 |