Casale del Ponte
10/07/2026
Fajne lekkie pióro, dziękujemy ♥️ i zapraszamy, zwłaszcza że dzieli nas kilkanaście kilometrów
𝐖𝐚𝐤𝐚𝐜𝐣𝐞 𝐧𝐚 𝐒𝐲𝐜𝐲𝐥𝐢𝐢: 𝐏𝐫𝐨𝐩𝐨𝐳𝐲𝐜𝐣𝐚 𝐧𝐢𝐞 𝐝𝐨 𝐨𝐝𝐫𝐳𝐮𝐜𝐞𝐧𝐢𝐚
Życie na Sycylii nauczyło mnie tego, że gdy się dostaje propozycję nie do odrzucenia, to się jej nie odrzuca. Dlatego, gdy Robert, mój przyjaciel z Balestrate, zadzwonił i powiedział, że o dziewiętnastej robi małą uroczystość, bo Ula i Jacek kupili właśnie dom, to bez hamletyzowania odpowiedziałem:
– Oczywiście. Będę!
– Tylko nie nastawiaj się na jakąś wykwintną kolację – zastrzegł Robert. – Bo jeszcze jesteśmy z Asią na plaży i będziemy gotować z tego, co akurat mamy w domu.
Zrobiłem minę „nie ze mną te numery”.
– Poprzednim razem, gdy tak mówiłeś, to zaserwowałeś takie menu, że kolejny posiłek zjadłem dopiero po tygodniu. Już żałuję, że cokolwiek dziś skubnąłem na śniadanie.
– Nie żartuj! – obruszył się Robert i coś nas rozłączyło.
– Nie żartuję – powiedziałem już w pustkę i zabrałem się za prasowanie koszuli.
Nie miałem pojęcia kim są Ula i Jacek, ale założyłem, że raczej na pewno ich jeszcze dzisiaj poznam. Za to znałem dobrze Asię i Roberta, którzy kupili piękny, stary dom, strategicznie położony na wzgórzu nad uroczym kurorcikiem Balestrate. Nieopodal, od niepamiętnych czasów stał most łączący dwa brzegi głębokiego wąwozu, a bogobojni Sycylijczycy przechodzili nim pielgrzymując do położonego tuż obok Sanktuarium della Madonna del Ponte. Nic więc dziwnego, że dom, a właściwie posiadłość, nazywała się Casale del Ponte. Robert i Asia, gdy zobaczyli ten dom, postanowili porzucić spokojne życie w Polsce, przenieść się na Sycylię, wyremontować Casale del Ponte i otworzyć tu klimatyczny pensjonat. Tylko wrodzony optymizm i żelazna wola sprawiły, że nie poddali się, gdy ich oczekiwania i marzenia zderzyły się z sycylijską rzeczywistością. Ale przetrwali, a ich Casale del Ponte przyjeżdżających tu gości nie tylko zachwyca, ale – co gorsza – inspiruje. Bo prawda jest taka, że każdy kto tu trafi, w duchu natychmiast zaczyna marzyć o takim wiejskim domu jak z pięknych snów. W otoczeniu zieleni, drzew cytrusowych, no i z basenem…
Byliśmy jedną z takich rodzin, która ich kiedyś odwiedziła. Pamiętam, jak sącząc prosecco powiedziałem: ech, chcielibyśmy być waszymi sąsiadami. Może słyszeliście coś o…
Przerwałem i zmieniłem temat, bo zdałem sobie sprawę z tego, że ten tekst Robert i Asia słyszeli już tyle razy, że pewnie stało się to już dla nich męczące. Ale nie wyobrażałem sobie tego, by nie świętować u nich:
• podpisania umowy
• odebrania kluczy
• wprowadzenia się do naszego nowego domu
Głupia sprawa, ale w zasadzie każda okazja była dobra, żeby zadzwonić i wprosić się na doskonałą kolację, pod pozorem jakiegoś kolejnego postępu w kwestii naszego domu na Sycylii. Bo też i kolacje, Asia i Robert robią epickie.
Gdy zameldowałem się u nich minutę po siódmej wieczorem, konsultacje w kuchni właśnie trwały. Chyba rzeczywiście postawili na improwizację. A zresztą Egipt wygrywał jeszcze wtedy z Argentyną dwa zero i nikt nie miał głowy do mieszania w garnkach. Asia, nie skupiając się za bardzo na tym co robi, machinalnie przygotowała absolutnie wybitną sałatkę na bazie arbuza i sera. Tak, od niechcenia, żeby coś było na przeczekanie. A potem, gdy Argentyna zaczęła odrabiać straty, Robert ugotował pastę. Uwinął się z tym szybciej, niż Messi z dwoma golami.
– Co to jest? – zapytałem kręcąc głową, bo parujący talerz (na zdjęciu) Robert postawił przede mną zanim zdążyłem dostrzec, że w ogóle zabiera się do gotowania.
– Ach, nic takiego – wzruszył ramionami. – Ta pasta to busiate z sosem z pieczonych blendowanych pomidorów i ricotty. Oczywiście z cebulą kalabryjską, czosnkiem, oregano i posypką z pieczonej bułki tartej. Ot, mieliśmy akurat takie składniki pod ręką…
Zanim jednak zaczęliśmy jeść, pojawili się kolejni goście. Ula z Jackiem otworzyli szampana i wypiliśmy toast za ich nowy dom w Alcamo Marina. Kibicowali im ich przyjaciele, Daria i Paweł, którzy od października cieszą się swoją posiadłością, kupioną okazyjnie w tej samej okolicy. Nie jestem upoważniony, żeby podawać metraż i cenę, ale zdradzę, że udało im się to, co myśmy sobie bezskutecznie założyli, czyli zapłacenie koło tysiąca euro za metr kwadratowy pięknego domu z widokiem na morze.
No nic… Polska diaspora po zachodniej stronie Palermo mocno i systematycznie nam się powiększa. I bardzo dobrze! Będzie kogo odwiedzać i czyje sukcesy świętować. Najlepiej w gościnnych progach Casale del Ponte.
Clicca qui per richiedere la tua inserzione sponsorizzata.
Digitare
Contatta l'azienda
Telefono
Sito Web
Indirizzo
Contrada Passarello
Partinico