MyPhysio

MyPhysio

Share

01/05/2023

Czy tak możemy ‘trenować’ leżenie na brzuszku?

Dwie krótkie historie

Pierwsza z nich opowiada o dzielnym trenowaniu leżenia na brzuszku ‘z niewielką pomocą’. Od około 2 miesiąca życia, gdy maluszek zaczyna spostrzegać, że otaczają go dźwięki, barwy i ludzkie twarze.

‘Niewielką pomocą’ stają się np. zwinięty kocyk, poduszka lub pieluszka w kształcie rogala pod paszkami. Czasem jest to specjalnie do tego zaprojektowana zabawka mająca pomóc maluchowi unoszenie główki podczas leżenia na brzuszku.

- Do dzieła chłopaki! Robota wzywa! – krzyczą malutkie i jeszcze bardzo niedojrzałe mięśnie grzbietu.
- Hej, prostownik! – krzyczą gałązki nerwowe – Do roboty! Pełen gaz!
- Staram się, staram. – odpowiada zdyszany i napięty do granic wytrzymałości prostownik. – Niech mi ktoś pomoże. Sam nie daję rady.
- Prostownik, nie marudź. - odpowiadają drobne, jak koraliki kręgi piersiowe. I niosąc pomoc plecom, tworzą napięcie na całej linii kręgosłupa.

Druga historia

Tym razem trening odbywa się bez ‘niewielkich pomocy’. Miejsce leżenia 2 miesięcznego maluszka to najzwyklejsza podłoga. Może nie aż tak najzwyklejsza, gdyż przykryta kocykiem w przepiękne kolorowe liski.

Kocyk rozłożony jest na całej powierzchni, gdzie za chwilę maluszek dzielnie stoczy walkę z siłą grawitacji.

- Chłopaki! Chłopaki! Zaczynamy! – krzyczą niedojrzałe mięśnie pleców.
- I znowu ja! Dlaczego tylko ja?! – zaczyna stękać prostownik. – Niech mi ktoś pomoże! Dlaczego tylko ja mam się tak męczyć?
- Ej, nie marudź – odpowiadają łokcie. – Zaraz ci pomożemy. Tylko niech maluch opuści nas nie co niżej na te fajne liski.
- Ooooo. O wiele lepiej !– odchrząkuje prostownik.
- No pewnie, że lepiej. My też tu jesteśmy. – odpowiadają bicepsy i tricepsy.
- Ej, ale nie zapominajcie że my też pomagamy – odzywają się wspólnie mięśnie piersiowe oraz zębate przednie. – Wygramy tę walkę! – zaciekle krzyczą wszystkie razem.

Jaka jest różnica pomiędzy pierwszą a drugą historią leżenia maluszka na brzuszku?

Jest nim ... punkt podparcia ciała dziecka.

W takich historiach, jak ta pierwsza (najczęściej) punktem podparcia, tzw. punktem stałym oparcia ciała dziecka staje się uniesiona na ‘niewielkiej pomocy’ klatka piersiowa.

Podczas takiego treningu, biomechanika malutkich i jeszcze tak bardzo niedojrzałych mięśni sprawia, że ogromnej pracy podejmuje się prostownik grzbietu.

Ciało dziecka unosi się do góry, ku radości opiekunów ale niestety podnoszenie te pozbawiane jest unoszenia wraz z umiejętnością dźwigania swojego ciężaru ciała z wykorzystaniem funkcji podporowych.

W drugiej historii, w leżeniu wyłącznie na podłodze, bez ‘zbędnych pomocy’ punktem podporu stały się klatka piersiowa … wraz z łokciami (przedramionami).

I to wiele zmienia. Niemalże wszystko!

Druga historia, daje możliwość wykazania się innym grupom mięśniowym. Są one w stanie wziąć udział w unoszeniu główki dziecka ale z wykorzystaniem różnorodności swojego napięcia i kontrnapięcia.

Podczas takiego treningu, by wygrać z siłą grawitacji, uczy się nie tylko prostownik grzbietu w roli głównej. Zdobywają doświadczanie mięśnie leżące zarówno po stronie brzusznej, jak i grzbietowej tułowia.

Mózg zauważa (uczy się), z jaką różnorodnością może poruszać ciałem dziecka.

Ta różnorodność będzie za chwilę piekielnie ważna w uczeniu się kolejnych kamieni milowych. A to dopiero sam początek!

Zatem, jak trenować leżenie na brzuszku?

To zależy. Czy walka toczy się o ilość czy JAKOŚĆ.

Źródło inspiracji: przegląd internetowych poradników.

Want your practice to be the top-listed Clinic in Dublin?
Click here to claim your Sponsored Listing.

Category

Telephone

Website

Address


Dublin