Wyprawy do Azji
30/03/2026
W turystyce sprzedaje się iluzje.
Bhutan – „najs szczęśliwszy kraj świata”? Bzdura. Finlandia jest szczęśliwsza (wg badań), a w Bhutanie 1 na 10 obywateli wyemigrował ostatnio zagranicę. Komercja istnieje, tylko w innej formie.
Tybet – lamowie lewitują w klasztorach? Rzeczywistość: mnisi grają w gry, używają telefonów. Prawdziwy Tybet to ludzie i ich codzienność.
Nepal – oficjalnie wejdziesz na Everest bez przygotowania. Kto zapłaci i ten wchodzi. Ale czy to prawdziwe doświadczenie? W moich podróżach liczy się autentyczne, bezpieczne i świadome doświadczanie Himalajów.
Luksus? Luksus kosztuje. W Bhutanie hotele za 8000 PLN/dobę to norma. Tanio nie jest – i dobrze.
💡 Każdy wyjazd, który pilotowałam zaczynał się od pytania:
„Chcecie wersję katalogową czy prawdziwą?”
Zawsze słyszę: „Mów nam prawdę.”
W Wyprawach do Azji tworzę podróże szyte na miarę – prawdziwe, autentyczne, zgodne z realiami.
👉 Chcesz wiedzieć, jak naprawdę wygląda Tybet, Bhutan i Nepal? Zaobserwuj mój profil.
10/02/2026
Tybet/Kailash
Ostatnio dostaję dużo zapytań, czy robię Kailash. Robię... ale... To nie jest wyprawa w stylu: wstałam, zakręcałam włosy lokówką i poszłam do zieleniaka po ziemniaki...
Kora wokół Kailash jest trekkingiem średnio trudnym, ale głównym wyzwaniem jest wysokość.
Długość trasy wynosi około 52 km, co przekłada się na 3 dni marszu. Najwyższy punkt stanowi przełęcz Dolma La (5630 m n.p.m.), przewyższenie ok. 600 m.
I o ile doświadczenie alpinistyczne nie jest wymagane, jednak konieczna jest dobra kondycja fizyczna oraz wcześniejsze doświadczenie w górskich wędrówkach.
Jeżeli dostajesz „zawału”, wchodząc na Ślężę — zastanów się 3 razy, zanim zdecydujesz się na Kailash. Dlaczego? Bo jeżeli sobie nie poradzisz, to masz kłopot i narobisz problemów innym.
Nie, nie będzie cię znosiła na noszach ekipa „dzielnych Szerpów”, bo zwyczajnie ich z Tobą nie będzie (to nie Nepal). Żadna karetka ani helikopter nie pojawi się w cudowny sposób, żeby Cię ewakuować. Przełęcz Dolma La (5630 m) nie jest dostępna dla samochodów ani helikopterów — musisz o własnych siłach zejść na dół, do pierwszego miejsca, z którego możliwa jest ewakuacja (Dira-puk).
No i musisz mieć porządne ubezpieczenie ze zwyżką na sporty ekstremalne (inaczej sam/a poniesiesz koszty pomocy i będą one spore — bo nierzadko wiążą się z koniecznością lecenia do Chengdu na przykład).
Takie są realia. Musisz być przygotowana/-y i mieć dobrą kondycję. To o wiele pewniejsze niż liczenie na to, że duchowa energia Kailashu Cię „poniesie". ;-)
Zawsze ogromnie się cieszę, jak mogę pomóc Wam spełniać marzenia, ale w tym przypadku zalecam rozsądek i dobre przygotowanie się.
No i mogłabym tu podać tragikomiczny przykład z życia pilockiego wzięty, ale jest raczej makabryczny, więc tym razem Wam się upiekło. ;-))
fot. R. Klavnis
26/01/2026
Moi klienci nie mają ze mną łatwo, zwłaszcza jeśli chodzi o kwestię zdrowia i wysokości. Dlaczego? Zdrowie jest dla mnie super ważne, inaczej nie zajmowałabym się także dietetyką w medycynie tybetańskiej. Ale przede wszystkim superważny jest dla mnie drugi człowiek. Żeby był wysłuchany, zaopiekowany i żeby ten wyjazd był spełnieniem jej/jego marzeń. Moi klienci często muszą się mierzyć z mocno „przeprostowującymi” pytaniami. No bo jak nie jesteś w stanie wejść na Ślężę (718 m n.p.m.), bo po drodze dostajesz „zawału”, to jak wespniesz się na Drolma La (5650 m n.p.m.)? Jak masz wyniszczone ciało, to jak poradzisz sobie z wysokością? Tybet to wymagający kierunek (to nie są wczasy all inclusive na plaży w Tajlandii).
Przez 20 lat podróżowania po Tybecie przerobiłam wiele:
-”Byłem w Andach, nic mi nie było”. To kwestia, która pada podczas 90% rozmów, a potem trzeba w trybie pilnym lecieć do Chengdu, bo jednak w Himalajach wysokość odczuwa się inaczej…
-Ten trekking jest dla mnie za łatwy, chcę do Bazy pod Everestem. -A ma pani doświadczenie w górach wysokich? -Byłam, na Kopcu Kościuszki… (i to nie był żart).
-Co mi tu Pani opowiada, codziennie przejeżdżam 60 km na rowerze! A potem krew z nosa i ciśnienie 220.
Sama ostatnio pierwszy raz w życiu zdecydowałam, że w nocy pod Everestem wezmę tlen, bo mam początki obrzęku płuc. Jak to, przecież tyle razy byłaś w Tybecie — nic Ci nie powinno być? To tak nie działa. W Tybecie byłam we wrześniu, a w sierpniu miałam wypadek samochodowy (w mój samochód uderzył pijany kierowca) i boreliozę (3 tygodnie na doksycyklinie). Moje ciało było mocno osłabione. Pierwszy raz w życiu miałam problemy z płucami, a skutki tego wyjazdu odczuwałam jeszcze 108 dni po powrocie.
Nie, nie chcę Cię straszyć, ale też nie zależy mi, żeby za wszelką cenę sprzedać Ci wyjazd.
Chcę, żebyś miał/a super wspomnienia.
Chcę, żebyś bezpiecznie spełnił/a swoje marzenie o podróży do Tybetu. I żeby to był najpiękniejszy wyjazd ever, bo Tybet to magiczne miejsce.
Serdeczności
Iwona
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.