Fenpage
11/11/2017
Po którymś kolejnym Marszu Niepodległości nie mogę się pozbyć wrażenia, że to nie jeden pochód, ale pięć-sześć marszów, idących jeden za drugim, złożonych z zupełnie innych ludzi. I chociaż wszyscy co do zasady są bardziej konserwatywni i prawicowi, niż mniej, to wachlarz haseł i rozpiętość nastrojów jest olbrzymia.
Idąc na czele pochodu można nie wierzyć, co się dzieje na jego tyłach. I odwrotnie - wytwarzając sobie obraz oparty tylko na tym, co z tyłu czy z boku - gdzie swobodnie hasają nabuzowani kibole w kominiarkach czy pijani chuligani z rozbitymi nosami - może być trudno uwierzyć, że z przodu idą rekonstruktorzy armii Hallera, rodziny z dziećmi czy facet w zbroi husarskiej (bo i tak bywało).
Daleki jestem od sympatyzowania z większością uczestników Marszu Niepodległości, natomiast myślę, że dla każdego człowieka, którego stać na odrobinę dystansu i refleksji, ten pochód to niebywałe zjawisko.
I bardzo trudno jest je jednoznacznie ocenić.
25/09/2017
Są i takie poranki w życiu mężczyzny.
Aleja Solidarności, 24 września 2017, godzina 7.47.
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.