Bread My Time
07/04/2026
Miał być idealny na święta.
Wyszedł... po prostu dobry, ale do ideału było mu bardzo daleko. Nie wyrósł spektakularnie, nie miał „uszka”, którym chciałabym się chwalić. Co poszło nie tak?
Prawda jest taka, że w świątecznym szale popełniłam nie jeden, a co najmniej trzy błędy. Upiekłam go bogatsza o kolejne doświadczenie i dzielę się nim z Wami, żebyście nie musieli powtarzać moich wpadek:
💫Transport w trakcie fermentacji.
Podczas zimnej fermentacji musiałam zabrać koszyczki do auta, bo zmienialiśmy miejsce świętowania. Ponad godzina poza lodówką w trakcie kluczowego procesu? To na pewno nie pomogło stabilności ciasta.
💫Brak pary. Zawsze wrzucam do gara żeliwnego 2-3 kostki lodu, żeby stworzyć parę. W tym razem lodu nie miałam i efekt? Skórka zamknęła się za wcześnie.
💫 NAJWAŻNIEJSZE: Przegarowanie! To był gwóźdź do trumny dla wyglądu. Zwykle moje chleby siedzą w lodówce 10–14 godzin i to jest dla nich czas idealny. Tym razem straciłam poczucie czasu i kiedy się zorientowałam, minęło... 24h! Ciasto było przerośnięte, góra jeszcze trzymała fason, ale dół był już słaby i „rozlany”.
Wniosek? Nawet jeśli pieczesz od lat, pośpiech i brak rutyny potrafią namieszać. Chleb był smaczny, rodzina nie zauważyła różnicy, ale ja i owszem 😊
A jak tam Wasze świąteczne wypieki? Wszystko poszło zgodnie z planem?
No to pa!
Obiecałam, że będzie szczerze i bez lukrowania. No to patrzcie! 😉Dzisiejszy poranek zaczął się od ratowania bochenka. Okazało się, że wczoraj przy przygotowywaniu koszyczka sypnęłam mąką "od serca".... Skończyło się na zdejmowaniu nadmiaru, żeby chleb po upieczeniu nie był jedną wielką mączną skorupą.
Ku pamięci!
Mąka w koszyczku ma tylko jeden cel – zapobiec przyklejeniu ciasta. Używamy jej z umiarem, sypiąc cienką warstwę.
No to pa ! Bread My Time
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.
Kategoria
Skontaktuj się z firmę
Strona Internetowa
Adres
12-345