Po prostu.
02/12/2025
Grudzień to taki miesiąc, gdy chcemy pozamykać stare sprawy, nadrobić spotkania i jakoś dojechać do Nowego Roku.
A gdyby tak spojrzeć w kalendarz i zobaczyć, że:
tu wigilia firmowa, tam śledzik, sushi z ekipą, święta, poprawiny świąt, Nowy rok…
i nagle robi się z tego maraton jedzenia.
Ale co roku jesteśmy zaskoczeni, tym, że znów waga poszła w górę.
No to teraz ciekawostka z badań:
Helander i wsp. (2016, New England Journal of Medicine) przebadali 3 tysiące osób z 3 krajów: USA, Niemiec i Japonii, w okresie od sierpnia 2012 do lipca 2013.
Badanie to pokazało, że uczestnicy, przybierali na masie ciała na ok 2-3 tygodnie przed różnymi lokalnymi świętami i zaraz po.
Jaki z tego wniosek?
To nie te pierogi, karp i sałatka jarzynowa zagryzana pierniczkiem powodują wzrost masy ciała, a cały grudzień aż do 6 stycznia.
Dlatego w dzisiejszym zadaniu adwentowym proszę Cię o coś prostego, ale zmieniającego zasady gry: Policz grudniowe spotkania towarzyskie. Wszystkie. wigilie firmowe, śledziki, święta itd.
Nie po to, by wpaść w panikę, tylko po to by zobaczyć, że to nie są 3 dni świętowania robią robotę wagową.
To prawie serial Friends'ów, który ma 10 sezonów!
Różnica między tym, jak czekaliśmy na kolejny odcinek popularnego sitcomu, a grudniem pełnym spotkań jest taki, że teraz zamiast czekać - możemy działać i zaakceptować pewne zbliżające się fakty.
Zdjąć ten płaszczyk oczekiwań, że nie zjesz w tym roku tyle pierogów i na bank nie zabierzesz pół blachy ulubionego sernika babci Krysi do domu, a spotkania przed świętami jakoś tak, rozejdą się po kościach.
Weźmy ten grudzień „na klatę” i zbierajmy chwile i rozmowy z ludźmi zamiast ogrom kalorii wyrzutów sumienia.
24/11/2025
Czasem patrzymy na efekt: 30 kg mniej — i łatwo uwierzyć, że to jakaś nagła metamorfoza rodem z telewizji.
A prawda jest dużo bardziej ludzka, spokojna i… o wiele piękniejsza.
To był rok zwykłych dni. Rok, w którym każdy miesiąc przynosił około 2,5 kg różnicy. Każdy tydzień — niecałe 600 g. Każdy dzień — zaledwie 80 gramów. Tyle, ile waży garść borówek. Niby nic, a jednak suma tych malutkich „nic” stworzyła jedną z najważniejszych przemian, jakie miałam okazję prowadzić.
Nie było tu restrykcji.
Był za to dzienniczek żywieniowy prowadzony w Fitatu, który dawał jasność zamiast presji.
Była cierpliwość.
Była codzienność.
Był śródziemnomorski luz, który przypomina, że nic, co trwa, nie powstaje w pośpiechu.
I właśnie dlatego nie publikuję metamorfoz „przed i po”.
Bo człowiek to nie folder reklamowy. A proces nie mieści się w dwóch zdjęciach.
Za 30 kilogramami w rok stoi sto drobnych decyzji dziennie, a nie magiczne „dwa miesiące cudów z Instagrama”.
Jeśli ta historia ma jeden morał, to ten:
prawdziwa zmiana dzieje się powoli — ale to właśnie w tym powolnym tkwi jej siła.
28/10/2025
Nie szukam idealnych klientów.
Szukam tych, którzy mają dość „od poniedziałku”.
Ze mną uczysz się jeść, a nie rezygnować.
🔗 Link w bio — wybierz swój termin.
25/10/2025
Weekend to nie powód, żeby odkładać ruch na później.
Nie potrzebujesz planu treningowego, nowego sprzętu ani godzin wolnego czasu.
Czasem wystarczy 10 minut – tyle, by przypomnieć swojemu ciału, że je masz.
By wysłać mu sygnał: dbam o ciebie, nawet jeśli pada i nawet jeśli mi się nie chce.
Nie szukaj perfekcji. Szukaj obecności.
Bo to właśnie te małe decyzje budują największe zmiany.
📣 Teraz Twoja kolej – jak wygląda Twój 10-minutowy ruch w weekend?
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.