SportRadom.pl
15/11/2025
Rozpoczęło się głosowanie w Plebiscycie "Przeglądu Sportowego" na Najlepszego Sportowca Polski 2025 roku. Wśród nominowanych Agata Kaczmarska! Reprezentantka Radomia w takim gronie to wydarzenie wyjątkowe. Warto zagłosować!
| 🔴 OTO ONI 🔴 Przedstawiamy nominowanych w Plebiscycie Przeglądu Sportowego na Najlepszego Sportowca Polski 2025 Roku❗
🏆 Kto Waszym zdaniem wygra❓🎉
23/09/2025
Takie wspominki sprzed lat z historii radomskiego basketu. Wywiad ukazał się w listopadzie 2001 roku w "Gazecie Wyborczej"...
08/03/2024
Różnie go określano. Jedni ochrzcili go "filozofem ringu", "pogromcą mańkutów", "mistrzem ekonomii ruchów", zaś inni – wcześniej bardzo dosadnie i zarazem krzywdząco – nazywali Kazimierza Paździora "analfabetą boksu" czy nawet "antytalentem". Mistrz olimpijski z 1960 roku i mistrz Europy z 1957 roku, tak mówił o tej sytuacji:
"Przeważnie słyszy się o niezwykłych talentach oraz ich błyskotliwych czy sensacyjnych zwycięstwach – od początku kariery. Ze mną było nietypowo. Na ogół wygrywałem nawet z czołowymi zawodnikami, ale stwierdzono, że walczę w brzydkim stylu i nie mam talentu. Tak ciągnęło się przez kilka lat. Czy marzyłem o wybitnych sukcesach? Któż nie marzy?
Największym moim pragnieniem było reprezentować Polskę. Chociaż raz. W styczniu 1957 roku, gdy odbywałem służbę wojskową w barwach warszawskiej Legii, zaskoczyła minie wiadomość, że jestem kandydatem na reprezentanta w meczu z RFN. „Żelazny” reprezentant, Niedźwiecki, zrezygnował z wyjazdu. Pojechałem. To było moje największe przeżycie (…).
Wygrałem ze słynnym Herperem. Wszyscy mnie chwalili. Koniec krytyki stylu? Nie. Za dwa miesiące mecz z Finlandią w Warszawie. Wygrałem z Maeki. Nawet byłem z siebie zadowolony. Publiczności podobała się walka, a warszawska publiczność jest obiektywna. Po meczu dowiedziałem się, że sprawozdawca radiowy mówił: „Paździor jest beznadziejny… bez pojęcia… itd.” Następnego dnia przeczytałem „Wysoki kunszt człowieka o kamiennej twarzy”, potem w Boksie: „Żeby Paździora oceniać, trzeba się dobrze znać – jest nieefektywny, ale i niezwykle trudny dla przeciwników”. (…)".
Po mistrzostwach Europy w Pradze w 1957 roku wielu krytyków mieniło zdanie. Bo Paździor okazał się największą polską rewelacją mistrzostw. Sprawił nie lada niespodziankę, zdobywając tytuł mistrza Europy. Po igrzyskach olimpijskich w Melbourne rodzimi dziennikarze postawili na krytykę metody szkolenia polskich pięściarzy. "Filozof ringu" był jedną z tarcz, w stronę której kierowano kolejne akapity. Mówiono o stylowym zacofania. A tu za południową granicą taki sukces. Trenerzy postawili na indywidualne walory zawodników, pozwalając walczyć Kazimierzowi tak, jak lubił najbardziej – defensywnie. Po zdobyciu tytułu tak mówił:
"Ani przez myśl mi nie przeszło, że mogę zostać mistrzem Europy. Dopiero po zakończeniu finałowej walki z Finem Maeki, gdy stanąłem na najwyższym stopniu podium i udekorowano mnie mistrzowskim pasem, gdy usłyszałem Mazurek Dąbrowskiego, wreszcie uwierzyłem, że jestem mistrzem Europy. Tytuł jednak obowiązuje i dlatego jeszcze usilniej będę nad sobą pracował".
Ostatnich malkontentów Pan Kazimierz przekonał do siebie po wywalczeniu mistrzostwa olimpijskiego w Rzymie.
W stolicy słonecznej Italii pokonał kolejno: Abdula Karima (Irak), Harry'ego Lempio (NRD), Ahmeda Shokveira (ZRA), obrońcę tytułu mistrzowskiego Richarda McTaggarta (Wielka Brytania) i w finale Sandro Lopopolo (Włochy). Decydujące o olimpijskim mistrzowskie starcie było popisem P***ka.
Dziennik Łódzki relacjonował:
"Filozof ringu – Kazimierz Paździor zademonstrował pełnię swych wysokich umiejętności podczas wczorajszych finałów wagi lekkiej. Miał zresztą świetną do tego okazję. Włoch Lopopolo jest ofensywnym bokserem i przez trzy starcia energicznie nacierał, co idealnie odpowiadało stylowi P***ka. Paździor umiejętnie kontrolował każdy atak przeciwnika i nie pozwalał mu nawet na chwilę odpoczynku. Mimo ogromnego poparcia ze strony 20 tysięcy widzów, obecnych na finałach turnieju bokserskiego, Włoch nie był w stanie przełamać znakomitej defensywy polskiego pięściarza.
Już w pierwszej rundzie zaznaczyła się przewaga Paździora i w II starciu wzrosła ona do wielkich rozmiarów. W końcówce Lopopelo w desperackich atakach usiłował rozstrzygnąć pojedynek szerokimi sygnalizowanymi ciosami, ale był to woda na młyn Paźdzora. P***k dosłownie ani razu nie dał się trafić i jeszcze przed ogłoszeniem werdyktu by było wiadome, że może on brzmieć tylko korzystnie dla naszego reprezentanta".
Złoty medal. Wieczna chwała i uciszenie krytyków stylu stało się faktem.
08/12/2023
99 lat temu, 8 grudnia 1924 roku urodził się Marian "Maryś" Czachor. Przez całe życie reprezentował KS Radomiak.
W okresie okupacji aktywnie uczestniczył w życiu sportowym Radomia. "Dzikie mecze" rozgrywane na łąkach wokół miasta były często przykrywką dla spotkań konspiracyjnych grup Szarych Szeregów.
W 1947 dostał powołanie do kadry, na mecz z Rumunią, był to jego jedyny mecz w kadrze Polski. Zaraz po meczu dostał kilka propozycji przejścia do innych drużyn, ale powtarzał, że jest wierny tylko jednemu klubowi.
Na zdjęciu drużyna KS Radomiak z 1945 roku, górny rząd, pierwszy z prawej — Marian "Maryś" Czachor.
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.
Kategoria
Strona Internetowa
Adres
26-600